Dzień dobry. Cześć. Tym razem chciałbym zaprosić Was w nieco inną odsłonę mojej blogosfery. Historię Agnieszki i Łukasza miałem przyjemność uwiecznić w kwietniu, oraz spotkać się z nimi drugi raz w czerwcu, na sesji plenerowej. Prezentuję Wam z mojego punktu bardzo poukładanego człowieka zestaw zdjęć nie tak chronologiczny, do jakiego mam nadzieję Was już przyzwyczaiłem. Fotografii jest mniej, są inaczej dobrane, inaczej ustawione, pokazane tak, żeby każdą widać było oddzielnie, samoistnie. Myślę, że ten sposób prezentacji pozwoli mi również na publikowanie częściej, by strona żyła. Wracając do reportażu, to czułem się na nim jak na lekki deja vu, bo Agę i Łukasza znałem z wcześniejszych ślubów, jako parę, nie małżeństwo, bo wielu gości weselnych było moimi wcześniejszymi parami, czy też znajomymi. Pierwszy raz fotografowałem w kościele w Wierzchosałwicach, którego wnętrze jest po prostu niesamowite.  Piękny ołtarz, dobre warunki oświetleniowe, no i super para, która z fajnymi emocjami tego dnia stała u jego stóp. Zwieńczenie tego dnia odbyło się na bankiecie i imprezie w Dolinie Pstrąga. Zapraszam do obejrzenia (przeklikania) zdjęć. Za odzew, czy taka forma prezentacji jest dobra dla Was, będę bardzo zobowiązany.